Blog – Kreatywna Nauka Pływania
Nauka pływania od podstaw. Jak to robimy?
Pierwszy wpis bloga chcę poświęcić najważniejszej części naszej działalności – nauce pływania od podstaw. Wydawałoby się, że temat jest przewałkowany na miliony sposobów, ale to co powszechnie obserwuję chodząc na różne baseny to powtarzanie schematów pokutujących w nauce pływania od dziesiątek lat. Część z Was pewnie pamięta obrazki ze starych zdjęć, gdzie świeżych adeptów pływania uczono w zawieszeniu na ogromnej wędce lub jak kto woli lonży. Wszystko to po to, aby zmniejszy lęk przed wodą u osób rozpoczynających przygodę z pływaniem. Niestety często jest tak, że lekarstwo jest gorsze od choroby. Uzależnianie od samego początku nauki od przyborów wypornościowych: wszelkiej maści pływaków, makaronów, desek i innych wspaniałych pomysłów, aby nie poczuć prawdziwego wyporu w wodzie prowadzi do uzależnienia się od tych protez. Ktoś kto by się uczył chodzić o kulach wywróci się, gdy je zabierzemy. Zapominamy, że ludzie od urodzenia potrafią chodzić i pływać. Tak! Ludzie rodzą się z umiejętnością wstrzymywania oddechu i poprzez brak kontaktu z wodą umiejętność tę tracą. Odwrotnie jest z chodzeniem, ale to historia na inną okazję.
Ale jak to uczyć od podstaw bez desek i makaronów!? Przecież ludzie nie umieją pływać i dlatego przyszli się nauczyć! Będą tonąć! Otóż to! Tylko, ciało zanurzone w wodzie może pływać (unosić się na wodzie). Sztuczne utrzymywanie wysoko za pomocą pływaków nie uczy pływania, ale może dobrze oswaja z woda? Ja jestem przeciwnego zdania. Leżenie na makaronie wymaga utrzymywania równowagi i w tym sensie jest to dobre ćwiczenie, ale nie buduje zaufania do wody. Buduje przekonanie, że bez makaronu się utopię, a to jest dalekie od prawdy. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale jedyne czemu służy używanie makaronów do nauki pływania to do wydłużenia czasu nauki. Komuś to może się podobać, ale nie jest to efektywna metoda nauki.
Na przestrzeni ponad 20 lat zajmowania się tym zawodem również zaczynałem od nauki w tradycyjny sposób. Nigdy jednak nie byłem zadowolony z tego jakie przynoszą efekty. W książkach opisane są setki ćwiczeń oswajających wodę i do nauczania początkowego. Tylko, że w dzisiejszych czasach nie ma czasu na to, żeby poświęcać 20 godzin na oswajanie i pierwsze kroki w wodzie. Była potrzeba wyekstraktowania tego, co jest niezbędne, aby jak najszybciej zobaczyć efekty. Rezultatem tych wieloletnich rozmyślań i doświadczeń jest program pierwszych 5 lekcji, dzięki któremu 90% osób jest w stanie przepłynąć samodzielnie 25 m stylem grzbietowym już na ostatniej piątej lekcji. Oczywiście część osób będzie potrzebowało trochę pracy samodzielnej pomiędzy lekcjami, ale moi podopieczni mają poczucie, że idąc na basen przećwiczyć ostatnią lekcję rozumieją co i jak mają robić. Dzieje się tak dlatego, że na szkoleniu skupiamy się wyłącznie na kilku niezbędnych ćwiczeniach.
Zaciekawiłem Cię tematem? Zapraszam do nas!